czwartek, 2 września 2010

BLOG ZAWIESZONY!

Blog zawiesszony na czas nieokreślony.
Powody:
Nie mam pomyśłu na ciąg dalszy.
Prawie nikt tego nie komentuje.
Nie ma za dużo czasu na prowadzeniu 3 blogów, więc ten zawieszam.
A na tych 2 blogacj będą pojawiały się rozdziały!

Rozdział 4. - I właśnie o to mi chodzi

Obudziłam się i widziałam czyjąś zamazaną twarz. Nie mogłam jej rozpoznać.
- Alex obudź się wreszcie!!
- Nie wrzeszcz mi tak do ucha. Już się obudziłam! - wstałam z łóżka - A właściwie co ja tu robie.
- Upiłaś się. Znalazłaem cię leżącą na podłodze i zaniosłem do góry do pokoju. - odpowiedział z taką miną jak by przed chwilą uratował świat.
- Co ty taki dumny??
- Nie, wcalnie.
- Chętnie bym się z tobą pokłóciła, ale jestem zmęczona i nie mam siły. - odpowiedziała m i odepchnełam go na bok, żeby przejść.
- Poczekaj - złapał mnie za ramie i obrócił tak, że nasze twarze dzieliły prawie 5 centymetrów. Jego usata się zbilżały.
- Co ty do cholery robisz?! - spytałam odsuwając się od niego.
- Próbuję cię pocałować. - powiedział spokojnym tonem.
- I właśnie o to mi chodzi. - powiedziałam.
- Wiesz dlaczego dziwnie się tak wczoraj zachowywałem?? - spytał z smutną mnią.
- No nie przecież mi nie powiedziałeś to jak mam wiedzieć.. - odpowiedziałam.
- No bo ja jestem w tobie... zakochany.
- Jasne spoko, każdy człowiek się zakochuję. COO??!! - dopiero po chwili, zrozumiałam, że powiedziała słowo "tobie" czyli mnie.
- Jestem w tobie zakochany! Czy to tak trudno zrozumieć??! - spytał.
- Tak, trudno. My.. my przecież jesteśmy tylko przyjaciółmi. - powiedziałam.
- Tak, jesteśmy. I czy przyjaciel nie możę zakochać się w przyjaciółce - spytał z uśmiechem.
- No jasne, że może, ale..
- Widzisz! - powiedział.
- Kiedy? Jak?
- Zakochałem się w tobie już dawno temu. Zawsze lubiłem w tobie to, że jesteś sobą jestę naturalna. I, ze nigdy nie próbujesz być kim nie jesteś.
- Wiesz, dzięki, ale... - powiedziałam, ale Justin mi przerwał.
- Ale, co?! - spytał
- Przykro mi JB, ale ja cię nie kocham. Bardzo cię lubię, ale to tylko to co do ciebie czuję! - powiedziałam z smutną miną. - Nie obrazisz się na mnie??
- Pewnie, że nie. To twoje uczucia, a ja nie mogę ich zmienić. - powiedział.
- Dzięki.
- I mam nadzieję, że kiedyś zmienisz zdanie.
- Może kiedyś... - powiedziałam. Ale tak naprawdę nie wierzyłam, że kiedyś się w nim zakocham. Przytuliłam go i wyszłam z domu. Na dole nikogo nie było. Ale trudno było przejść bo na ziemi walały, się różne śmieci. Pokój miał około ze 80 metrów, więc trochę zajmie sprzątanie go. W końcu dostałam się do drzwi. Ała jak słońce mocno świeci. Połowę dnia spędziłam w ciemności. Ze zmrużonymi oczami dostałam się do domu Natalie. Drzwi były otwarte.
- Gdzieś tyy była?? - spytała Nat jak weszłam.
- W jakimś pokoju. w domu Drew. - odpowiedziałam. - Muszę ci coś powiedzieć, ale to za chwilę. Najpierw muszę zmyć makijaż, umyć się i przebrać w jakieś wygodne ciuchy.
- Ok. Czekam. - powiedziała moja przyjaciółka, która właśnie lała sobie soku do szklanki. Poszłam do łazienki zmazałam wszystko co znajdowało się na mojej twarzy. Wziełam sobie długą odprężającą kompiel. Ubrałam się tak. Poszłam do salonu, usiadłam na kanapie i zanim zdąrzyłam coś powiedzieć ona już spytała:
- Gadaj co się stało. - zaczełam powtarzać, każdą słowo, każdy ruch który odbył się podczas naszej rozmowy.
- Nie mogę w to uwieżyć! - powiedziała.
- Ja też - powiedziałam ze zrozumieniem. Włączyłam telewizor, a Nat popatrzyła się na mnie, potem na telewizor, znowu na mnie i zatrzymała wzrok na TV. Leciała akurat Katy Perry. Lubiłyśmy jej piosenkę California Girls. Każda nas śpiewała ją sobie cicho pod nosem.




***
No i mamy rozdział 9. Następny rozdział pojawi się jutro lub sobotę. To zależy czy będę miała czas. Bo pewnie będę miała dużo zadane.
PILNE!
Jak ktośmy by kto umie może zrobić mi nagłówek (to gdzie pisze: My Love Story.!) Za najleprzy nagłówek zapiszę się do obserwatorów twojego bloga i coś jeszcze innego.
Do następnego.!
Sasha.;*

środa, 1 września 2010

Rozdział 3. - Debilem nie jestem.

Gdy się obudziłam była godzina 10:03. Otworzyłam oczy i z trudem. Poszłam do łazienki i chlusnełam sobie wodą w twarz. Uczesałam włosy, nałożyłam puder, tusz do rzęs oraz musnełam usta truskawkowym błyszczykiem. Wyciągnełam ciuchy. Gdy się ubrałam wyglądałam tak. Do torby włożyłam komórkę, iPoda, sok pomarańczowy, żelki oraz jakieś kanapki zrobione przez mamę. Torby były już w salonie. Mama właśnie smażyła naleśniki.
- Ładnie pachnie.! - pochwaliłam moją rodzicielkę.
- Dziękuję - zaczeła wyjmować talerze oraz kubki. Podała mi moją porcję czyli 3 naleśniki. Polałam je sobie bitą śmietaną i nałożyłam borówki. Gdy zjadłam była godzina 10:58. Zmyłam sobie resztki śmietany z buzi. Włosy zawiązałam w dwa kucyki. Spakowałam jeszcze kosmetyczkę. Potem sprawdziłam czy czegoś nie zapomniałam. Wszystko było. Mama powiedziała, że z domu wyjedziemy o 12, ponieważ do lotniska jedzie się około godzinę.

1 godzina później.

Wsadzałam wszystkie torby do bagażnika samolotu. Po drodze mama cały czas prawiła mi kazania takie jak: nie zapomnij wsiąść do samolotu, pilnuj swoich bagaży, nie rozmawiaj z obcymi. gdy już dotrzesz na miejsce zadzwoń... itp.
- Mamo, nie jestem już 8 letnim dzieckiem. Poradzę sobie.
- Przepraszam. Zapomniałam się. - przeprosiła.
- Dzięki - uśmiechnełam się  w stronę mamy. Mineło wiele minut, aż dotarłyśmy na lotnisko. Matka kupiła mi bilety, pożegnała się (trwało to chyba z 10 minut) i powtarzała wszystkie rzeczy które mówiła mi w samochodzie. Dopiero po 20 minutach byłam wolna. Nadałam bagaż i poszłam na kontrolę bezpieczeństwa. Gdy było już po wszystkim, poszłam do sklepu i kupiłam sobie gazetę BRAVO. Może i nie zamądre to czaspoisomo, ale gdy się nudzę jest potrzebne. Czytałam każde zdanie, każhy artykuł. Gdy czytałam, komiks usłyszałam kobiecy głos który wydobywał się z głośników:
- Pasażerowie lotu numer 197ST50 do Stanford prosze udać się do bramki numer 12. - ogłosiła. Zebrałam swoje rzeczy, wsadziłam do torby i udałam się tam gdzie ta babka kazała. Po 10 minutach znalazłam się w samolocie. Dopiero po 20 minutavh ruszyliśmy. W trakcie lotu słuchałam muzyki, czytałam oraz zajadałam się żelkami. Zasnełam. Obudziła mnie stewardesa.
- Niech pani wstaje! Zaraz londujemy. - powiedziała.
- Dobrze już wstaję! - odpowiedziałam rozbudzona. Spałam chyba z godzinę. Po 15 minutach wylądowaliśmy. Wszyscy wstali ze swoich miejsc i skierowali się do wyjścia. Wsiadłam do autobusu i jechałam, aż do wejścia. Gdy weszłam do środka od razu zobaczyłam Nat. Puściłam walizki i rzuciłam jej się na szyję.
- Hej Alex! Jak ja dawno cię nie widziałam. Stęskniłam się za tobą! - przywitała się
- Ja za tobą też! - odpowiedziałam. Wziełam soje walizki, i poszłyśmy do taksówki. Przez całą drogę paplałyśmy o różny rzeczach. Po 40 minutch byliśmy pod domem Nat. Pomogła mi wziąść, dom był śliczny i duży. Dałam walizki do swojego pokoju, potem Natalie pokazała mi resztę domu. Dwie łazienki, jedna ciemna, a druga jaszniejsza. Kuchnię, salon oraz ogród w któym znajdował się basen. Nat zrobiła nam małą przekąskę. Lody. Po zdjedzeniu miałyśmy całe buzie brudne.
- Dzisiaj jest impreza! Pamiętasz?? - spytała.
- Tak, tak pamiętam. O której??
- Zaczyna się o 20:30. A teraz jest 17:27. Mamy jeszczę trochę czasu. Może pójdziemy do Chrisa, Justina i Drew?? - spytała.
- Ok. A gdzie oni są?? - spytałam Natt.
- Pewnie jak zwykle w skate parku. - odpowiedziała.
- Ok. Tylko się przebiore. - powiedziałam kierując się na górę.
- Dobra tą będę czekać w salonie. - pobiegłam do pokoju, i ubrałam się normalnie. Zawsze się wystrajam, ale tym razem wolała bym być razcej na luzie. Zeszłam do salonu Nat też się przebrałała. Miała na sobie to. Poszłyśmy kierując się w stronę skate parku. Szliśmy około 10 minut. Widok był fantastyczny. Około z 10 koleści jeździło na deskach. Co chwilę robili jakieś triki. Pewnie, żeby się popisać. Nagle kilku chłopaków popatrzyło się na nas a my na nich. Razem z Natalie krzyknełyśmy: Hej! Dwóch z nich odpowiedziało ten najmniejszy czyli Chris, i największy Drew. Tylko Bieber patrzył się na mnie miną bez wyrazu. Zeszli z rampy i podeszli do nas.
- Hej Justin. Pamiętasz mnie?! - spytałam się go.
- Debilem nie jestem. - odpowiedział z nutką złości w głosie.
- To się ze mną nie przywitasz??
- Hej. - odpowiedział i poszedł w stronę wyjścia.
- Co mu się stało?? - spytałam Chrisa.
- Zanim przyszłyście zachowywał się normalnie, dopiero potem zaczoł zachowywać się...
- ... idiotycznie, nienormalnie?? - spytałam.
- Właśnie tak. - odpowiedział. Nie wiedziałam o co JB chodzi. Jak bym mu coś zrobiła! Dziwne. Chyba będę musiała poczekać. Pewnei jutro będzie zachowywał się normalnie.
- To co do 20:30 w moim domu?? - spytał Drew.
- Pewnie - odpowiedziała Natalie i poszła ze mną do domu.
- Justin też przychodzi na tę imprezę? -m spytałam się jej.
- Tak. Teraz się pośpiesz musimy się przygotować na imprezkę i coś zjeść. Posżłyśmy trochę szybszym krokim. Obie pobiegłyśmy do swoich pokojów ubrać się na imprezę. Po godzinie byłam gotowa. Wyglądałam tak. A Natalie tak. Moja przyjaciółka zrobiła na spaghetti. Była godzina 19:57 więc jadłyśmy w miarę. Umyłam buzię i jeszcze raz nałożyłam błyszczyk truskawkowy. O 20:10 wyszłyśmy z domu. Szlismy 15 minut. Nat zatrzymała się przed tym domem. Był ogromny. Drzwi otworzył na Drew.
- Hej dziewczyny. Wchodzcie! - zaprosił nas. W środku było około 100 osób. Może więcej lub mniej. Nie mam pojęcia. Poszłam do stolika z napojami. Nalałam sobie coli. gdy wypiłam pierwszy łyk poczułam smak alkocholu. Nie przejmowując się tyl piłam jeszcze więcej. Ale nie żeby się upić. Zaczełam szukać Natalie, Drew lub Chrisa. Ale mówi wzrok zatrzymałm się na Justinie. Pomachałam w jego stronę ręką, a on zrobił to samo i się usmiechnął. Odwzajemniłam to. Podeszłam w jego stronę i spytałam:
- Dlaczego dzisiaj się tak dziwnie zachowywałeś??
- Sam nie wiem. - odpowiedział i odszedł. Nie protestowałam. Poszłam do stolika i napiłam się jeszcze około 5 kubków coli. Nagle oczy mi się zamkneły...



***
Przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale zeszyty podręczniki do szkoły trzeba było kupić.
Chyba potnę się żyletką jak pomyśle że mam przez te 10 beznadziejnych miesięc chodzić do szkoły. Żart.  Nie potnę się bo za bardzo lubię pisać tego i mojego drugiego bloga. Dzięki wam również. Jeśli ktoś mógł by mi zrobić nagłówek blogga (to na samej górzee) to niech pisze w komentarzach lub na moje GG: 26133474.
Dzięki za wszystkie komentarze. ;)
Do następnego.!
Sasha.;*

piątek, 27 sierpnia 2010

Rozdział 2. - Jesteśmy tylko przyjaciółmi.

Obudziło mnie szczekanie psa sąsiadki. Nic dziwnego, że to mnie obudziło miałam otwarte okno. Patrzyłam bezsensownie w sufit. Leżałam tak aż się całkowicie  rozbudziłam. Ubrałam moje kapcie i zeszłam do kuchni. Na schodach poczułam zapach jajecznicy. Od razu nabrałam apetytu. Przywitałam się z mamą, a ona nałożyłam mi moją porcję na talerz. Gdy tylko dostałam widelec wziełam się za zjadanie śniadania. Poszłam do łazienki i ubrałam się tak. Do torby włożyłam komórkę, iPoda, portfel oraz wodę.
- Ja już idę na zakupy. - poinformowałam moją mamę.
- Ok. Pa. - pożegnała się.
- Pa - odpowiedziałam. Do przystanku autobusowego miałam jakieś 5 minut drogi. Gdy byłam na miejscu w kisoku kupiłam bilet. Autobus spóźnił się jakieś 3 minuty. Na szczęście w środku nie było tłumów i mogłam usiąść. Wyciągnełam z torby iPoda i posłuchałam muzyki. Właśnie leciał 4 utwór gdy musiałam wysiąść. Żeby dotrzeć do centrum handlowego musiałam przejść przez kilka przejść dla pieszych. W środku były tłumy. Odwiedziłam kilka sklepów odzieżowych oraz sklepów z butami. Kupiłam: 6 bluzek, 3 pary krótkich spodenek, 4 sukienki, 2 bikini, oraz 2 pary butów. Akurat były wyprzedarze więc zapłaciłam o wiel mniej niż się spodziewałam. Do domu wróciłam w ten sam sposób. Gdy byłam już w domu od razu położyłam się na kanapę. Zrobiłam sobię kawę żeby nie zasnąć bo muszę się jeszcze spakować. Popijając napój z kofeiną poszłam do garderoby. Wziełam największe 3 torby. Jade tam na 2 miesiące. A pozatym mama da mi jakieś pieniądze na wyjazd. Więc jak mi czegoś zabraknie to sobię kupie. Dobra, czas się spakować. Wyciągnełam z szafy wszystkie rubrania które chce zabrać i wywaliłam je na łóżko. Potem je wyprasowałam i zaczełam wkładać do walizki. Wszystko zajeło mi z około 3 lub 3 i pół godziny.W międz czasie coś zjadłam, napiłam lub poglądałam TV. Dostałam sms od Nat: Jutro robimy małą imprezkę więc spakuj jakieś imprezowe ciuchy. Odpisałam: Ok. Poszłam do swojego pokoju i jeszcze z szafki wygrzebałam kilka ciuchów. Gdy już się całkowicie spakowałam zgrałam sobie kilka filmów na laptopa, żebym z Nat, Justinem, Chrisem oraz Drew mogli sobie poglądać. Część była to horrorów. A część komedie i komedie romantyczne dla Natalie i mnie. Jeszcze dodała kilka zdięć na facebooka. Oraz poglądałam różne fajne filmiki na YT.  Wyłączyłam kompa. Otworzyłam szuflade i nasamym dole znalazłam zdjęcie na którym jest ja i Justin. Mieliśmy chyba z 6 lat. Ja dawałam mu całuca w policzek. Pamiętam, że to zdjęcie. Było zrobione na jego 6 urodzinach. Ja zapomniałam mu dać prezentu więc zamiast tego dostał buziaka. Ale to nic nie znaczyło. Jesteśmy tylko przyjaciółmi. Podobała mi się ta fotka więc oprawiłam ją w ramkę i wsadziłam razem z albumem do torby. Gdy spojżałam na zegar była godzina 18:45. Jak szybko czas leci. Było jeszcze jasno więc wziełam rower, i pojechałam na spacer. Po drodze kupiłam sobie donata bo zrobiłam się głodna. Gdy już zjadłam małą bombę kaloryczną wróciłam powli do domu. Mama właśnie robiła kolację. Czyli dla mnie i dla niej po 2 tosy oraz owocowa herbata. Podziękowałam matce i z chęcią go zdjadłam. Odstawiłam brudne naczynia do kuchni.
- Już się spakowałaś?? - spytałam mama.
- Tak. A na którą godzinę mam samolot?!
- Na 14:05. - odpowiedziała.
- Aha. Mamo, a mogę spać u Natalie??! - spytałam
- Jak możesz to tak.
- Dzięki. Ide zadzwonić się spytać. - poinformowałam. Poszłam na górę i wybrałam numer Nat.
/rozmowa telefoniczna/
Siema Natalie.
Hej Alex. Po co dzwonisz??
Chciałam się spytać. Czy przez cały pobyt w Stanford będę mogła u ciebie nocować?? Wiesz, że nie lubię ciotki Mary.
Jasne, możesz u mnie nocować. Pozatym rodzice wyjechali na miesiąc wyjechali więc hata będzie wolna.
Dzięki Nat. Jakby coś to w Stanford będę londować około 15.
Ok. Do jutra Alex.
Do jutra Natalie.
/koniec rozmowy telefonicznej/
Zeszłam na dół i powiedziałam mamie, że mogę nocować u mojej kumpeli. Oczywiście nie powiedziałam jej o tym, że rozdzice Nat wyjechali na miesiąc. Przytuliłam mamę i poszłam do łazienki. Zrobiłam sobie szybki prysznic i posmarowałam się balsamem cytrynowym. Ubrałam się w pidżamę. Gdy byłam już w łóżku była godzina 22:13. Popisałam jeszcze trochę z moją BFF Cindy. Na szczęście, że mam abonament bo napisałam chyba z 50 sms. Przeczytałam z 3 rozdziały Przed świtem. Jeszcze sobie pobazgroliłam w zeszycie. Gdy odłożyłam mój brudnopis. Nie zdążyłam nawet zgasić światła, bo byłam tak padięta, że nie chcaiło mi się zrobić anwet 5 kroków. Moja głowa opadła na poduszce. Zamknełam oczy i zasnełam.




***
I rodział 2 już jest.
Już niedługo szkoła. Dokładnie za 4 dni. Chlip!
Do następnego.!
Sasha.;*

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Rozdział 1. - Powróciły dawne wspomnienia.

Obudziły mnie mama. Normalnie bym się wkurzyła, ale dzisiaj zaczynają się wakacje więc byłam w dobrym humorze.
- Mam dla ciebie świetną nowinę.
- Naprawdę? Jaką?
- Jedziesz na całe wakacje do cioci Mary do Stanford - powiedziała
- I to ma być ta świetna nowina??
- Nie cieszysz się?? -spytała.
- Tak szczerze to nie zabardzo lubię ciocię. - powiedziałam.
- Ale tam będzie twoja przyjaciółka Natalie. Pamiętasz ją? - próbowała mnie przekonać.
- Tak pamiętam.
- To się zastanów. Masz czas do środy. - powiedziała mama i wyszła.
- Okej. - zgodziłam się. Może pojadę. wszyscy moi znajomi wyjechali na wakacje. Może i ja pojadę. W sumie spotkam tam Natalie, Drew, Chrisa oraz Justina. Jeszcze sobie to przemyślę. Włączyłam kompa. Byłam na facebooku oraz twitterze. Nikt nic nowego nie napisał. Usłyszałam dźwięk smsa. Był to nieznany numer. Otworzyłam wiadomość: Cześć Alex. Tu Natalie. Słyszałam, że przyjeżdżasz do Stanford. czy to prawda?? Pozdrawiam Nat. Odpisałam jej: Jeszcze nie wiem czy pojadę, ale raczej tak. Pozdro Alex. Ubrałam się tak. Zeszłam do kuchni i zjadłam płatki z mlekiem. Potem wyszłam poddychać świeżym powietrzem i zastanowić się co do wyjazdu do ciotki Mary. Z jednej storn mogła bym spędzić czas ze starymi przyjaciółmi, a z drógiej strony nie mogła by znieść cioci. Może mogła bym zamieszkać u Natalie?? Oby. Więc chyba pojadę. Wróciłam do domu w 10 monut. Powiedziałam mamie o swojej decyzji. I ona się ucieszyła i dała pieniądze na zakupy. Pozdziękowała jej i poszłam do swojego pokoju. Wziełam z szafki album. Na zdjęciach byłam w wieku 9 lub 10 lat. Na prawie wszystkich byłam z Natalie, Justinem, Chrisem lub Drew. Powróciły dawne wspomnienia. Jak zawsze na wakacjach chodziliśmy do parku, jeździliśmy na rowerach bawiliśmy się w różne zwariowane zabawy. Najczęściej to wymyślał je Chris lub Nat. Justin był raczej spokojny tak samo i Drew. Ja była troszkę zwariowana, ale nie tak bardzo jak Christian i Natalie. Ale zawsze gdy się z nimi bawiłam na mojej twarzy był uśmiech. Zawsze wykończeni chodziliśmy do łóżek o 23. A budziliśmy się o 9 lub 8. Nawet w wakacje nasi rozdzice nie mogli spokojnie się wyspać bo zawsze z okien śłychać było nasze śmiechy. Nie kłóciliśmy się za często. Ale czasmi musieliśmy się o coś pokócić. Nie ma idealnych przyjaciół. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Zamknełam album i odstawiłam go spowrotem na półkę.

2 godziny później.

Była godzina 15. Na obiad było spagetti. Poszłam do swojego pokoju i nałożyłam na siebie to. Położyłam się na łóżku i posmsowałam z Cindy moją BFF która była właśnie była na obozie na Florydzie. Potem włączyłam iPoda i posłuchałam trochę muzyki. Nagle dostałam wiadomość od Nat. Napisała: Od kąd powiedziałam Justinowi, że przyjeżdżasz stał się taki spięty i zdenerwowany. Nie chce nam powiedzieć co się dzieje. Może tobie uda się to z niego wyciągnąc! Odpisałam: To dziwne! Może mi powie. Do zobaczenia w środę. A ona na to: Do zobaczenia ;*. Poszłam do łazienki i pomalowałam paznokcie na bez barwny kolor. Gdy paznokcie mi wyschły. Poszłam poglądać trochę telewizję. Gdy włoczyłam akurat leciało: Rihanna ft. Eminem - Love the way you lie. Oglądnełam teledysk.

7 godzin później.

Cały dzień się nudziłam. Poszłam do łazienki i zrobiłam sobie długą odprężającą kąmpiel. Potem nałożyłam balsam cytrynowy i wysuszyłam włosy. Dziwiła mnie ta sprawa z JB. Dlaczego na wiadomość, że przyjadę do Stanford tak to go zestresowało?? Dowiem się jak już tam przyjadę. Położyłam się do łóżka, poczytałam trochę i zasnełam.


***
Zmieniłam trochę rozdział bo mi się nie za bardzo podobał.
Sorki, że takie krótkie.
Mam nadzieję, że będzie tu przynajmniej 1 komentarz.
Do następnego.!
Sasha.;*

P.S. 9 rozdział na moim drugim blogu będzie jutro około 12. 

czwartek, 12 sierpnia 2010

Bohaterowie.

Alexandra - Woli jak mówi się na nią Alex. Prawie 15 letnia dziewczyna. Kocha śpiewać, i tańczyć. Szuka swojej drugiej połówki. Z Drew i Chrisem przyjaźni się od małego, a Justina poznała w wieku 12 lat. Jej najleprzą przyjaciółką jest Natalie. Ma duże powodzenie u chłopaków. Wierzy w prawdziwą miłość. Mieszka w Stanford. Mieście które leży w stanie Kalifornia.





Natalie. - W skrócie Nat. 15 dziewczyna. Przyjaciółka Alex z Stanford.  Jej pasja to projektowanie ubrań. Prawie wszystkie ciuchy w których chodzi są zrobione przez nią. Też przyjaźni się z Drew Chrisem Justinem. Na razie jest single. Na rarazie nie chce się związać z chłoapkiem. Ponieważ jej pierwszy związek nie udał się najlepiej. Można jej zaufać.



Justin - (w powiadaniu nie jest sławny) mówią na niego JB lub po prostu Justin. Przyjaciel Alex z Stanford. Kumpluje się również z Drew, Chrisem oraz z Natalie. Jego pasją jest jazda na desce. Gra na PSP lub na BMX. Ma cudowny głos, ale nie chce ujawnić go światu.


Drew - prawie 16 letni chłopak. przyjaciel Alex ze Stanford. Przyjaźni się z Natalie, Justinem oraz Chrisem. Umie grać na gitarze. Jest singlem. Lubi u dziewczyn naturalność. Zna Alex od piaskownicy. Czuje coś więcej do Natalie, ale chce ochronić ważną przyjaź. (z Natalie znają się od  10 lat.)




Chris - Prawie 15 letni chłopak. Przyjaźni się z Justinem, Drew, Natalie oraz z Alex. Jego pasją jest football. Jest w drużynie piłki nożnej. Na razie jest wolny. Dusza każdej imprezy. Nie lubi szkoły.




***
I już mamy bohaterów.  Do niedzieli dodam 1 rozdzialik.
Do następnego.!
Sasha.;*

środa, 11 sierpnia 2010

Siemanno ;**

To jest mój drugi blog. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Do niedzieli dodam 1 rozdział i bohaterów. Ten blog jest o Justinie. Na tym blogu rozdziały będą pojawiały się co 5 dni lub co tydzień, ponieważ prowadzę innego bloga i na nim chcę się bardziej skupić!

Zapraszam na mój inny blog.

Pozdrawiam ; )
Sasha.;*