- Alex obudź się wreszcie!!
- Nie wrzeszcz mi tak do ucha. Już się obudziłam! - wstałam z łóżka - A właściwie co ja tu robie.
- Upiłaś się. Znalazłaem cię leżącą na podłodze i zaniosłem do góry do pokoju. - odpowiedział z taką miną jak by przed chwilą uratował świat.
- Co ty taki dumny??
- Nie, wcalnie.
- Chętnie bym się z tobą pokłóciła, ale jestem zmęczona i nie mam siły. - odpowiedziała m i odepchnełam go na bok, żeby przejść.
- Poczekaj - złapał mnie za ramie i obrócił tak, że nasze twarze dzieliły prawie 5 centymetrów. Jego usata się zbilżały.
- Co ty do cholery robisz?! - spytałam odsuwając się od niego.
- Próbuję cię pocałować. - powiedział spokojnym tonem.
- I właśnie o to mi chodzi. - powiedziałam.
- Wiesz dlaczego dziwnie się tak wczoraj zachowywałem?? - spytał z smutną mnią.
- No nie przecież mi nie powiedziałeś to jak mam wiedzieć.. - odpowiedziałam.
- No bo ja jestem w tobie... zakochany.
- Jasne spoko, każdy człowiek się zakochuję. COO??!! - dopiero po chwili, zrozumiałam, że powiedziała słowo "tobie" czyli mnie.
- Jestem w tobie zakochany! Czy to tak trudno zrozumieć??! - spytał.
- Tak, trudno. My.. my przecież jesteśmy tylko przyjaciółmi. - powiedziałam.
- Tak, jesteśmy. I czy przyjaciel nie możę zakochać się w przyjaciółce - spytał z uśmiechem.
- No jasne, że może, ale..
- Widzisz! - powiedział.
- Kiedy? Jak?
- Zakochałem się w tobie już dawno temu. Zawsze lubiłem w tobie to, że jesteś sobą jestę naturalna. I, ze nigdy nie próbujesz być kim nie jesteś.
- Wiesz, dzięki, ale... - powiedziałam, ale Justin mi przerwał.
- Ale, co?! - spytał
- Przykro mi JB, ale ja cię nie kocham. Bardzo cię lubię, ale to tylko to co do ciebie czuję! - powiedziałam z smutną miną. - Nie obrazisz się na mnie??
- Pewnie, że nie. To twoje uczucia, a ja nie mogę ich zmienić. - powiedział.
- Dzięki.
- I mam nadzieję, że kiedyś zmienisz zdanie.
- Może kiedyś... - powiedziałam. Ale tak naprawdę nie wierzyłam, że kiedyś się w nim zakocham. Przytuliłam go i wyszłam z domu. Na dole nikogo nie było. Ale trudno było przejść bo na ziemi walały, się różne śmieci. Pokój miał około ze 80 metrów, więc trochę zajmie sprzątanie go. W końcu dostałam się do drzwi. Ała jak słońce mocno świeci. Połowę dnia spędziłam w ciemności. Ze zmrużonymi oczami dostałam się do domu Natalie. Drzwi były otwarte.
- Gdzieś tyy była?? - spytała Nat jak weszłam.
- W jakimś pokoju. w domu Drew. - odpowiedziałam. - Muszę ci coś powiedzieć, ale to za chwilę. Najpierw muszę zmyć makijaż, umyć się i przebrać w jakieś wygodne ciuchy.
- Ok. Czekam. - powiedziała moja przyjaciółka, która właśnie lała sobie soku do szklanki. Poszłam do łazienki zmazałam wszystko co znajdowało się na mojej twarzy. Wziełam sobie długą odprężającą kompiel. Ubrałam się tak. Poszłam do salonu, usiadłam na kanapie i zanim zdąrzyłam coś powiedzieć ona już spytała:
- Gadaj co się stało. - zaczełam powtarzać, każdą słowo, każdy ruch który odbył się podczas naszej rozmowy.
- Nie mogę w to uwieżyć! - powiedziała.
- Ja też - powiedziałam ze zrozumieniem. Włączyłam telewizor, a Nat popatrzyła się na mnie, potem na telewizor, znowu na mnie i zatrzymała wzrok na TV. Leciała akurat Katy Perry. Lubiłyśmy jej piosenkę California Girls. Każda nas śpiewała ją sobie cicho pod nosem.
***
No i mamy rozdział 9. Następny rozdział pojawi się jutro lub sobotę. To zależy czy będę miała czas. Bo pewnie będę miała dużo zadane.
PILNE!
Jak ktośmy by kto umie może zrobić mi nagłówek (to gdzie pisze: My Love Story.!) Za najleprzy nagłówek zapiszę się do obserwatorów twojego bloga i coś jeszcze innego.
Do następnego.!
Sasha.;*
Fajny rozdzial.
OdpowiedzUsuńPewnie widzialas naglowek w mojm blogu (http://you-are-my-destiny-justin.blogspot.com/) jak ci sie podoba to moge ci zrobic jak bede piala czas.